Ojciec mówił mi,
Synu nie krzywdź ludzi
Wolnośa mi sie śni
Gwizdek mnie obudzi
Ranny chłód i pantofli rannych brak
Teraz wiem że to był zbedny strzał.
Zdechł mój własny pies,
Nie pokochał ludzi
Lubił słuchaa jazz,
Stawiał wtedy uszy
Wielki był i zasypiał u mych nóg
Zawsze mi łape kładł albo pysk.
Gdybym jakoś mógł
Cofnąa swoje życie
Jadłbym zwykły chleb
Wiedząc co to picie
Nawet gdy nie starczało by dla psa
Sam bym dał jemu też to co mam.
|