Bierzesz poranny lek i oddech nocy
chcesz pewnych kroków i żarliwych moich ust
zabierasz to co może 3±czya
z zapamietaniem stawiasz miedzy nami mur
już nic nie mam do stracenia
twój los jak cały mój ¶wiat
mam do¶a żya z przyzwyczajenia
nie moge od lat
zamykasz moje sny w butelce wina
zostawiasz pustke w miejsce gwizdów ?±dasz braw
jeste¶ demonem zła byłe¶ nadziej±
cich± modlitw± do wspaniałych lepszych dat
już nic nie mam do stracenia ...
byłam w burzliwe dni uspokojeniem
¶wiatłem w oddali dobrym znakiem twoich dróg
w tygodniu każdym dniem cichym westchnieniem
zyciu spłaciłam tak żarliwie cały dług
|