Na zielonej ł±ce przy niskiej dolinie,
a tam sobie rozmawiali same zbawiciele.
Przyleciało z nieba małe pachol±tko,
przyleciało i znak dało, że będzie Dzieci±tko.
Naj¶więtsza Panienka nisko się skłoniła,
swoje oczy i twarz ¶więt± nisko opu¶ciła.
Naj¶więtsza Panienka Syna porodziła
i w stajence we żłóbeńku siankiem Go okryła.
A jak Go okryła, tak Jemu ¶piewała:
u¶nijże mi mój Syneczku, ja też będę spała.
Matu¶ moja matu¶ poczekaj z godzinę,
niech ja skoczę tam do raju, przyniesę pierzynę.
Synu Ty Mój Synu gdzieżby¶ Ty to zrobił,
jeszcze nie ma pół godziny, jakż¶ się narodził.
Matu¶ moja matu¶ gdzieżbym Ja nie zrobił,
a Jam stworzył niebo, ziemię i wszelkie stworzenie.
|